Kilka słów o mnie

Student wydziału mechanicznego Politechniki Wrocławskiej oraz prezes "All-ternatywy" czyli Stowarzyszenia Jeleniogórskiej Młodzieży. Organizator wielu akcji charytatywnych, koncertów, warsztatów w tym m. in. finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy czy projektu Szlachetna Paczka. Z Jelenią Górą związany od urodzenia czyli od 1989 roku do chwili obecnej.

Podziel się z innymi

| |

Bajka o kolekcjonerach "X"

2012-12-16 21:41
"X" - znak, którego próżno szukać w polskim alfabecie. Symbol znienawidzony przez większość polskich maturzystów od kiedy matematyka wróciła w poczet przedmiotów obowiązkowych. "X" jest doskonale znany wszystkim urodzonym w październiku i co ciekawe szczególnie pożądany raz na cztery lata, kiedy to dzień, w którym jego kolekcjonerzy nerwowo obgryzają paznokcie, poprzedza absolutna cisza. Przed tą ciszą kolekcjonerzy "X" szykują strategię, by zebrać jak najwięcej cennych symboli. Przebierają w sprawdzonych metodach, łączą je w kombinacje, które mają zapewnić udany zbiór. Retusz zdjęcia, chwytliwe hasło, ulotka, dużo ulotek, jeszcze więcej ulotek. To tylko niektóre ze sposobów na zwielokrotnienie liczby "X". Bronią najskuteczniejszą, bronią wręcz masowego rażenia i na całe szczęście dla kolekcjonerów "X" jeszcze nie obusieczną jest tzw. obietnica zmian.

Zmiany... Najgłośniej jest o nich na dwa tygodnie przed tym, jak "X" ma być stawiane na kartce przy nazwisku dowolnie wybranego kolekcjonera. Potem, gdy kartka z mniej lub bardziej zgrabnie skreślonymi dwiema kreskami zostaje wrzucona do biało-czerwonej zaplombowanej i stojącej w centrum lokalu urny, kolekcjonerzy "X" czują jeszcze odrobinę niepewności. Gdy ta sama kartka spadnie swobodnie i znajdzie się już pośród pozostałych różniących się jedynie miejscem postawienia "X", a potem będzie wyciągnięta na stół i ze względu na miejsce skreślenia odpowiednio posortowana, to kolekcjoner w charakterystyczny dla siebie sposób, daje upust swojej radości, a potem o tych planowanych zmianach zaczyna się robić ciszej...

Ciekawym efektem jest to, że im więcej "X" uzyska dany kolekcjoner, tym bardziej się uspokaja i nagle o tych zmianach zaczyna powoli zapominać, a po jakimś czasie najpierw się od nich dystansuje, a potem tłumaczy, że przecież on wcale tak głośno nie krzyczał, a poza tym to wszystko nie jest takie proste, jak się może wydawać. Brakuje pieniędzy, czas tak szybko ucieka, ktoś coś zawalił... Ogólnie rzecz ujmując atmosfera do wprowadzenia zmian jest niekorzystna. No ale w końcu nasz kolekcjoner decyduje się na kilka korekt dochodząc do wniosku, że usprawnią one całkiem nieźle funkcjonujący system. Uświadamia sobie, że bycie przywódcą transakcyjnym właściwie jest bardziej korzystne od bycia przywódcą transformacyjnym. Nagle pojmuje, że ludzie lubią spokój, więc postanawia im go zapewnić.

Kiedy w końcu kolekcjoner kupuje trzeci kalendarz od momentu zebrania bajecznej ilości "X", to wraz z tym zakupem doznaje olśnienia. Przypomina sobie o tym, że niedługo następny zbiór "X". Nerwowo chwyta kalendarz. Coś liczy, coś sprawdza. Po chwili triumfalny uśmiech gości na jego twarzy. Już wie, że ma jeszcze 365 dni, na to by wprowadzić kilka zmian, a tym samym móc być pewnym, że znowu zgarnie pokaźną pulę "X". Bierze się do wytężonej pracy. Tych kilka zmian udaje się wprowadzić. Niektóre z nich są nawet całkiem "OK". Pozostałe... No cóż, na pozostałe można przymknąć oko, przecież nic nie jest doskonałe. Teraz najważniejsze jest to, by wszyscy dowiedzieli się o wynikach pracy kolekcjonera. I tutaj znowu kilka sprawdzonych sposobów. Konferencje, prezentacje i modne ostatnio briefingi. To musi się udać.

Tak mijają wspaniałe 4 lata i nagle znowu przychodzi ten okres, gdy kolekcjoner musi wytoczyć najcięższe działa. Znowu musi użyć broni, która na całe szczęście dla kolekcjonera nie jest bronią obusieczną. I w tym momencie w jego głowie rodzi się myśl, że jednak jest naprawdę inteligentnym gościem. Przecież, gdyby dokonał tych wszystkich zmian przez ostatnie 4 lata, to teraz musiałby wymyślać wszystko od początku, a tak to wystarczy, że znowu obieca to samo...

Komentarze

Paweł Kucharski @ 78.8.43.*

wysłany: 2012-12-17 01:31

Czasami jest jednak bronią obosieczną. Rozdawacze "X" mówią często: sprawdzam, a ci, którzy wiarę w siłę "X" utracili w domach zostają. Przykładów aż nadto.
Ale mimo tych zawodów, rozdawacze "X" niczego się uczą i nadal rozdają za populizm, choć winni za profesjonalizm - przecie choć też na"p", ale trudniej go ocenić, bo wiedzy więcej trzeba.

Paweł Kucharski @ 78.8.43.*

wysłany: 2012-12-17 01:43

A może reguły kastingu na kolekcjonerów nie takie? O miejscu na "X" warto myśleć, gdy się go stawia, a nie potem narzekać, że miało być inaczej, że kolekcjoner oszukał, że.... Ale po fakcie, to już za późno.
Może zanim przyjdzie czas zbierania "X" rozdawacze by wyznaczyli własnych kolekcjonerów, a nie zdali się na tych, których im się, przyjemnie zapakowanych, dostarcza niejako "z dostawą do domu".

DUCH GÓR @ 92.234.95.*

wysłany: 2012-12-17 05:25

To jest prawda,dane są bardzo potrzebne bo czym jest wiedza! jest mądrością-mądrość przekłada się na życie.każdy człowiek ma wiarę i nadzieje na lepszą przyszłość.Ja wierze w to co robię,bo wierze w to że można żyć lepiej- gdzie system zapewnia poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji to zostało zniszczone przez co ludzie tracą wiarę,lecz wcale nie musimy się z tym godzić.

DUCH GÓR @ 92.234.95.*

wysłany: 2012-12-20 00:53

odsłonie wam wachlarz prawdy jak w kartach aż ludzie ujrzą prawdę.pozdrawiam.

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: