Kilka słów o mnie

Student wydziału mechanicznego Politechniki Wrocławskiej oraz prezes "All-ternatywy" czyli Stowarzyszenia Jeleniogórskiej Młodzieży. Organizator wielu akcji charytatywnych, koncertów, warsztatów w tym m. in. finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy czy projektu Szlachetna Paczka. Z Jelenią Górą związany od urodzenia czyli od 1989 roku do chwili obecnej.

Podziel się z innymi

| |

Referendum "tak" czy "nie"

2013-04-21 18:35
Minęły już prawie trzy tygodnie odkąd Jeleniogórskie Stowarzyszenie Osób Bezrobotnych poinformowało o chęci przeprowadzenia referendum lokalnego ws. odwołania prezydenta Marcina Zawiły i Rady Miejskiej Jeleniej Góry. Minęły trzy tygodnie, ale echa tego wydarzenia dalej nie milkną. Coraz więcej jeleniogórzan zastanawia się czy uda się zebrać podpisy, czy prezydent i/lub Rada Miejska zostaną odwołani, jakie to będzie niosło za sobą skutki. W związku z dużą ilością pytań i wątpliwości w tej sprawie poniżej raz jeszcze kilka słów wyjaśnienia.

Ile podpisów będzie potrzebnych? Czy uda się je zebrać?

10% osób uprawnionych do głosowania. Szacunkowo można uznać, że będzie to około 6500 podpisów. W związku z tym, że zbliżamy się do półmetka 60-dniowego okresu, w którym te podpisy można zbierać, to jeżeli za kilka dni organizatorzy referendum przekażą do wiadomości publicznej, że mają ich ponad 3000 tysiące, to z dużą dozą prawdopodobieństwa można uznać, że referendum się odbędzie.

Jeśli natomiast próg ten nie zostanie przekroczony do końca kwietnia, to ewentualne powodzenia może zapewnić włączenie się w akcję referendalną kilku organizacji, które mogłyby wesprzeć inicjatywę nie tylko słowem, ale także ludźmi, którzy zasiedliby przy stolikach bądź wyposażeni w podkładki i długopisy prosiliby mieszkańców o poparcie akcji. Pytanie tylko czy takie organizacje się znajdą? W mojej opinii, jeśli niedługo okaże się, że podpisów jest zbyt mało, nikt nie będzie chciał swoim logiem firmować inicjatywy, która będzie skazana na porażkę. Jeśli liczba podpisów będzie oscylować w granicy 3000, to JSOB uzyska wsparcie jeszcze kilku podmiotów, które będą chciały pokazać, że przyczyniły się do zorganizowania referendum lokalnego.

Zebranie wymaganej ilości podpisów można uznać za możliwe do osiągnięcia. Kluczowe dla organizatorów będzie kilka najbliższych dni, jeśli na półmetku osiągną sukces, to wiatr w żagle będzie wiał mocniej.

Kiedy odbyłoby się referendum?

O to toczą się najbardziej zagorzałe dyskusje, bo niewątpliwie właśnie od terminu referendalnego głosowania w dużej mierze zależy jego sens. Wyliczałem to już w swoim poprzednim wpisie na blogu i tutaj tylko powtórzę, że zakładając najbardziej szczęśliwy dla organizatorów referendum przebieg zdarzeń (brak konieczności składania uzupełnień formalnych, brak protestów wyborczych) to prezydent i/lub Rada Miejska zostaliby odwołani z początkiem września br.

Od tego momentu do wyborów terminowych zostałoby jeszcze rok i dwa miesiące. Jednak w wyniku referendum prawdopodobnie odbyłyby się wybory na prezydenta miasta i ewentualnie do Rady Miejskiej na skróconą kadencję 2013-14. I tutaj rodzi się pytanie o sens tego referendum. Czy warto zmieniać władzę na rok przed terminowymi wyborami? Wątek ten zostanie rozwinięty w podsumowaniu.

Kiedy referendum będzie ważne?

Aby referendum było ważne musi wziąć w nim udział 3/5 osób, które wybrało dany organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego. W związku z tym trzeba na chwilę wrócić do 21 listopada 2010 roku, do dnia wyborów samorządowych, w których wybrana została Rada Miejska. Wtedy głosowało dokładnie 27 694 osoby, co skutkuje tym, że aby w tym przypadku referendum było ważne musi wziąć w nim udział 16 617 osób, co stanowi mniej więcej 20% uprawnionych do głosowania.

Jeśli chodzi o prezydenta sprawa przedstawia się trochę inaczej, gdyż Pan Marcin Zawiła został wybrany w drugiej turze wyborów samorządowych, w której frekwencja była niższa, bo wydano wtedy 17 363 karty do głosowania. Na zasadzie analogii, aby referendum w sprawie odwołania prezydenta było ważne, w głosowaniu musiałoby wziąć udział 10 418 osób, co stanowi mniej więcej 15% uprawnionych do głosowania.

Jakie to rodzi implikacje? Okazuje się, że w związku z tym, że prezydent został wybrany w II turze wyborów (5 grudnia 2010 r.), kiedy frekwencja stała na niskim poziomie, rośnie prawdopodobieństwo jego odwołania, jeśli do referendum dojdzie.

Mimo wszystko frekwencja wyborcza jest największym problemem dla organizatorów. Na przykład w okresie od jesieni 2006 roku do lata 2009 odbyły się 54 takie lokalne próby odwołania władz. Tylko 9 było ważnych, ale spośród tych 9 tylko raz prezydent, burmistrz lub wójt zachował swoje stanowisko. Przypadek ten miał miejsce w Sopocie.

Ile to kosztuje?

Wszystko zależy od wielkości gminy i ilości obwodowych komisji wyborczych. Jednym z najdroższych było referendum w Olsztynie - kosztowało ponad 191 tysięcy złotych. Jednak im gmina mniejsza, tym mniejsze koszta. Skierniewice wydały 68 tysięcy, a niewielka gmina Przywidz w województwie pomorskim już tylko 8 tysięcy złotych.

Ile pieniędzy ewentualnie wydałaby Jelenia Góra? Referendum pochłonęłoby około 100 tys. złotych, tak przynajmniej wynika z analizy kosztów poniesionych w miastach o podobnej wielkości. Czy to dużo czy mało? Kwestia użycia odpowiednich argumentów. Ten wątek pozostawiam prywatnej ocenie.

Czy ma to sens?

I to jest najważniejsze pytanie w całej tej zabawie? Nie ukrywam, że jestem przeciwnikiem organizowania referendum w tym momencie. W mojej opinii jest po prostu za późno i uważam, że lepiej przez najbliższe kilka miesięcy skupić się na działaniu w jeleniogórskich organizacjach obywatelskich, które w naszym mieście współtworzą wiele fantastycznych inicjatyw i rozwiązują dużą liczbę społecznych problemów.

Warto podjąć próbę oddolnej inicjatywy wypracowania strategii rozwoju Jeleniej Góry. Strategii, która nie byłaby tworzona tylko i wyłącznie w zaciszu akademickich gabinetów, ale wspólnie z mieszkańcami, którym, jak się okazuje chociaż za sprawą referendum, zależy na naszym mieście. Strategii, która byłaby poprzedzona szerokimi konsultacjami społecznymi, debatami, badaniami ankietowymi. Mógłby być to początek zwiększania poziomu aktywności mieszkańców naszego miasta i ukierunkowania ich energii, kreatywności, pomysłowości na proces wypracowania propozycji pozytywnych zmian w Jeleniej Górze.

Co jeszcze warto zrobić przez najbliższe kilka miesięcy? Szukać kandydata, który byłby w stanie sprostać realizacji naszych postulatów, sprawdzając wcześniej ekonomiczne i techniczne możliwości ich wprowadzenia.

Bo jeśli te dwa warunki - program zmian i kandydat na prezydenta, który będzie te zmiany wprowadzał w życie - byłyby spełnione już teraz, to referendum, jak najbardziej ma sens. Tak jak to miało miejsce chociażby w Bytomiu, gdzie prezydentem po udanym referendum został Damian Bartyla. Natomiast czytając elbląskie fora internetowe (tak, w Elblągu kilka dni temu też odwołano prezydenta) już można spotkać pisane naprędce programy wyborcze, których głównym założeniem jest zmniejszenie wszelkich możliwych opłat, jakie na co dzień ponoszą mieszkańcy miasta (bilety MZK, woda, śmieci etc.), które najprawdopodobniej nie były poprzedzone żadnym rachunkiem ekonomicznym. Oczywiście w krótkim okresie czasu doprowadzi to do entuzjazmu wśród mieszkańców, natomiast niewątpliwe spowoduje przy utrzymaniu takiej tendencji konieczność zadłużania się gminy albo co najmniej liczne "przymusowe konsultacje" z Regionalna Izbą Obrachunkową.

Niestety podobnych zachowań obawiam się w Jeleniej Górze. Tutaj również może dojść do przerzucania się obietnicami wyborczymi przez kandydatów na prezydenta bądź do Rady Miejskiej i uniemożliwi merytoryczny dialog o mieście, mieszkańcach, ich potrzebach i możliwościach zaspokajania tych potrzeb. Kandydat, który wygra wybory najprawdopodobniej dokona kilku korekt, dzięki którym będzie chciał się przypodobać mieszkańcom w możliwie jak najkrótszym czasie, by zdobyć ich przychylność i wygrać terminowe wybory w 2014 roku.

Natomiast ewentualne referendum może przynieść jeden, ale bardzo pozytywny skutek. Przyszłe władze Jeleniej Góry będą teraz bardziej mieć się na baczności wiedząc o tym, że ich kadencja w wyniku nieskutecznych działań może ulec skróceniu.

Podsumowując, jestem za referendum tylko wtedy, gdy jak już powiemy: "Zmieniamy!", to będziemy wiedzieli na kogo i w jaki sposób chcemy zmieniać. W przeciwnym układzie nawet pomimo możliwości spełnienia wszystkich warunków koniecznych do ważności referendum, uważam, że jest ono bezcelowe.

Komentarze

Paweł Kucharski @ 78.8.38.*

wysłany: 2013-04-21 22:03

Zgoda, tylko pod jednym warunkiem: kandydat znany i wypromowany i do tego zaopatrzony w PROGRAM.

Paweł Kucharski @ 78.8.38.*

wysłany: 2013-04-21 22:05

Aha, ale taki kandydat przyda się nawet bez referendum. Tak więc już warto zacząć go promować, bo - jak do tej chwili, jeśli taki istnieje - nie widać go. Ani osoby ani programu.

sceptyk @ 178.37.223.*

wysłany: 2013-04-21 22:09

Zgadzam sie - zmieniać TYLKO wtedy gdy wie sie na KOGO i NA CO !
Bez tych dwóch warunków brzegowych to zagrywka w ciemno, a można się wtedy obudzić "z ręką w nocniku"...

Marcin Kaflik @ 164.127.216.*

wysłany: 2013-04-21 22:14

A ja uważam że właściciel ma prawo podziękować kadrze zarządzającej która kładzie firmę. A dopiero potem przeprowadzić casting na nowego prezesa. Już samo oczyszczenie stanowisk decyzyjnych z osób szkodzących miastu jest dla miasta korzystne.

sceptyk @ 178.37.223.*

wysłany: 2013-04-21 22:20

do Marcin Kaflik @ 164.127.216.*

Odwoła Pan Complexa i co ? Da Pan rządzić Panu Papajowi ??? Czym się różnią ??? Ja dziekuję za TAKĄ zmianę !!!!

Paweł Kucharski @ 78.8.38.*

wysłany: 2013-04-21 22:20

Panie Marcinie, z całym szacunkiem, ale z kolejnością się nie zgadzam.
Po odwołaniu zacznie się populistyczne klecenie byle jakich programów, byle bardziej populistycznie, byle bardziej się ludności przypodobać.
Panie Marcinie, ta droga może doprowadzić do tego, że za kolejny rok, pod nowym władcą znów z ręką w nocniku się obudzimy i za Zawiłą, jako wybitnym prezydentem, tęsknić będziemy.

Jacek Jakubiec @ 78.10.103.*

wysłany: 2013-04-21 22:31

Przekonywujący wywód. Łącznie z konkluzjami końcowymi, choć tu miałbym jedną uwagę.
Panie Pawle, wiedzieć trzeba nie tylko na kogo zmieniamy i w jaki sposób, ale przede wszystkim - po co? Inaczej mówiąc: na spełnienie jakich k o n k r e t n y c h oczekiwań przez tego "nowego" liczyć będą obywatele uczestnicząc w referendum? Pan pewnie myśli podobnie, bo kilka akapitów wyżej postuluje Pan podjęcie oddolnej inicjatywy wypracowania strategii rozwoju Jeleniej Góry. Bingo ! Bo tym samym - jak rozumiem - obywatele tego grodu będą mieli własny, uzgodniony w ramach tej wspólnoty zestaw priorytetowych celów i działań których realizacją ma się zająć ten komu one zostaną powierzone.
I jeszcze jedna uwaga, która - sorry ! - wywraca Pański wywód, ale tylko pozornie. Przy kilku okazjach apelowałem, zresztą to opinia nie tylko moja, aby strategiczne wizje budować nie dla samej Jeleniej Góry, a dla Kotliny Jeleniogórskiej. Związki naszego Miasta z jego otoczeniem są tak silne, wyraźne i oczywiste, że czas
wreszcie wyciągnąć z tego stosowne wnioski. Pierwszy krok na rzecz takiego myślenia został już uczyniony. "Tezy Karkonoskie", po ich upowszechnieniu i poddaniu solidnej obróbce w debatach publicznych, mogłyby spełnić znakomitą rolę w tworzeniu nowej, akceptowanej przez społeczność lokalną, wizji Kotliny wraz z jej jądrem - Jelenią Górą.
Także to biorąc pod uwagę pomysł z referendum uważam za chybiony. Szkoda pieniędzy i ludzkiej energii na działania, których efekt, poza chwilowymi skokami adrenaliny, byłby niepewny...

Jacek Jakubiec @ 78.10.103.*

wysłany: 2013-04-21 22:38

Jako że są tu komentarze Pawła Kucharskiego - dopowiadam: mój komentarz adresowałem do p. Pawła Gluzy. Obydwu PT Blogowych Sąsiadów - pozdrawiam JJ.

Marcin Kaflik @ 164.127.216.*

wysłany: 2013-04-21 22:50

Znam panów argumenty. Argumenty te przytacza zresztą całkiem spora grupa osób w taki czy inny sposób związana z polityką w naszym mieście. Dlatego tyle czasu zajęło poszukiwanie i klecenie grupy która niezadowolenie z działań Ratusza potrafi przekuć w coś więcej niż tylko kolejny post na forum lub wpis na blogu. Działania tej grupy to po 17 dniach (do półmetka zostało 13) około 1900 podpisów z jednego jedynego działającego punktu. Czy do półmetka będzie 3000?Moim zdaniem będzie znacznie więcej - od jutra ruszają wolontariusze i 4 kolejne stałe punkty - szczegóły w lokalnej prasie. I tutaj przyznaję rację Panu Gluzie - rzeczywiście każda setka podpisów to kolejna grupa ludzi (stowarzyszenie itp) dołączająca do akcji.

:))) @ 77.253.242.*

wysłany: 2013-04-22 00:41

Co Ty za brednie wypisujesz jakie echa? Jakie referendum? To już się czkawką odbiło autorom, ludzie się podobno śmieją , że podpisów co kot napłakał było i czar prysł a Ty jeszcze odgrzewasz kotleta po miesiącu? :)

Bzdura @ 78.8.40.*

wysłany: 2013-04-22 07:38

Każdy w mieście gada o tym referendum. Jedyny problem to brak kandydata. Jakby był ktoś rozsądny, to Zawiła może pakować manatki.

tja @ 77.253.242.*

wysłany: 2013-04-22 10:45

do bzdura:) każdy gada jaki niewypał :)

pewnik @ 31.11.216.*

wysłany: 2013-04-22 12:50

Próżniaków od koryta won.

bumcyk @ 83.10.122.*

wysłany: 2013-04-22 14:14

Jeśli nie odwoła się Zawiły teraz to jeszcze półtora roku będzie szkodził w mieście.

bumcyk @ 78.8.46.*

wysłany: 2013-04-22 16:41

lepiej wywalić 200 tysia po to, żeby przesunąć kawałek koryto? Ty to ekonomista jesteś :D

~pic @ 78.8.45.*

wysłany: 2013-04-22 19:20

Dziś szkoda, że nie pozwolono Markowi Obrębalskiemu kontynuować wielu pozytywnych zmian w mieście. Też go chciano odwołać w referendum , też go opluwano. A co Zawiła pokazał? Wstyd za takiego pseudo-prezydenta. Obrębalski był o kilka klas lepszy. Referendum należy przeprowadzić, bo skala społecznych i gospodarczych strat narasta. Lepiej zatem wydać z budżetu ok. 200 tys. zł i nie tracić dalej. Rachunek ekonomiczny jest wyraźnie na korzyść referendum. Ale wskażcie tego zbawcę, tego z akceptowanym powszechnie programem, tego z pomysłami, z wiedzą.

Ramolek @ 37.98.212.*

wysłany: 2013-04-22 23:16

Do ~pic @ 78.8.45.* Obrębalski wybudował obwodnicę z 120 mln zł, która teraz stoi pusta i sprzedał PEC, a właściwie kilka tysięcy jego kliientów. PEC powinien być miejski tak jak Wodnik i MPK. Prywatyzuje się tylko takie usługi w których cenę ustala konkurencja.

~pic @ 78.8.45.*

wysłany: 2013-04-23 01:13

Ramolku, masz zbyt nikłą wiedzę na temat obwodnicy (bo z budżetu miasta pójdzie jedynie w ciągu kilku lat
k. 25 mln zł; reszta ze środków unijnych), a PEC to akurat sprawa Urzędu Regulacji Energetyki, bez większego wpływu na ceny ciepła w mieście. Pozdrawiam :)

anonimous @ 178.37.223.*

wysłany: 2013-04-23 10:23

... i tak jest ze wszystkimi zarzutami organizatorów referendum...gdzie sens zmiany teraz skoro ew. nowy prezydent niczego nie zdąży zrobić przez rok do normalnych wyborów ? sztuka dla sztuki za NASZE pieniądze...

Ramolek @ 37.109.137.*

wysłany: 2013-04-23 10:39

Do ~pic @ 78.8.45.* gdyby te 120 mln zł wydano na bezkolizyjne skrzyżowania trasy średnicowej to w mieście poprawiłoby się, a tak to mieszkańcy zaplacili podatki i pomimo dodatkowego zadłużenia miasta, korki mają dalej. URE to do czasu - uwolnienie rynku energii musi nastąpić, bo takie wymogi unijne.

maciek @ 5.173.165.*

wysłany: 2013-04-23 16:43

Jakie populistyczne hasła? Obaj wiemy Pawle, że ani jednemu chętnemu na stołek prezydenta tego miasta nie zależy na 1 rocznej kadencji. Jeżeli doszłoby do wyborów to zawodnicy będą markować falstarty byle nie dobiec do celu. To dopiero byłoby widowisko. Może pojawiłby się w takiej sytuacji kandydat któremu zależałoby na ratowaniu demokracji i gospodarki w tej białoruskiej prowincji a nie na pucharze i podium?

XXX @ 159.205.118.*

wysłany: 2013-04-24 08:43

LUDZIE !!!! KIEDY DOTRZE DO WAS ŻE ODWOŁUJĄC COMPLEXA DOPUSZCZACIE DO WŁADZY PAPAJA !! I NIC SIE NIE ZMIENI !!!!

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: